
Źródło zdjęcia: https://commons.wikimedia.org/wiki/File%3AIllustration_Rubia_tinctorum0.jpg?utm_source=chatgpt.com
Jeszcze niespełna dwieście lat temu świat wyglądał zupełnie inaczej. Nie było syntetycznych barwników, sklepów z farbami do tkanin ani gotowych włóczek w setkach odcieni. Mimo to ludzie nosili ubrania w kolorze złota, mchu, czerwonego wina, głębokiego brązu czy słonecznej żółci. Tajemnica tkwiła w naturze.
Przez tysiące lat źródłem kolorów były liście, kwiaty, owoce, kora drzew, korzenie i porosty. Wystarczyło dobrze znać otaczające rośliny, wiedzieć, kiedy je zbierać i jak wydobyć z nich barwnik. Ta wiedza przekazywana była z pokolenia na pokolenie i często stanowiła jeden z najcenniejszych skarbów lokalnych społeczności.
Dziś, gdy coraz więcej osób wraca do rękodzieła, naturalnych włókien i życia bliżej przyrody, dawne metody przeżywają prawdziwy renesans. Warto więc cofnąć się w czasie i zobaczyć, jak wyglądało farbowanie wełny przed erą chemii.
Zanim pojawiły się syntetyczne barwniki
Pierwszy syntetyczny barwnik – mauveina – został przypadkowo odkryty przez Williama Henry’ego Perkina w 1856 roku. To wydarzenie całkowicie odmieniło przemysł włókienniczy. W ciągu zaledwie kilkudziesięciu lat wiele tradycyjnych roślin barwierskich niemal zniknęło z upraw i z pamięci ludzi.
Przez wcześniejsze kilka tysięcy lat jedynymi źródłami kolorów były jednak rośliny, minerały i – znacznie rzadziej – zwierzęta. Barwiono przede wszystkim wełnę, ponieważ jako włókno białkowe wyjątkowo dobrze wiąże naturalne pigmenty. Len również farbowano, choć uzyskanie trwałych, intensywnych kolorów było znacznie trudniejsze.
Archeolodzy odnaleźli ślady naturalnych barwników na tkaninach liczących nawet kilka tysięcy lat. Analizy chemiczne potwierdzają obecność związków pochodzących z marzanny barwierskiej, urzetu barwierskiego czy rezedy żółtawej – roślin, które przez stulecia należały do najważniejszych źródeł czerwieni, błękitu i żółci.
Czy Słowianie również farbowali tkaniny?
Choć z terenów dawnej Polski zachowało się niewiele fragmentów tkanin, archeologia i etnobotanika nie pozostawiają większych wątpliwości – tak.
Nasi przodkowie wykorzystywali rośliny dostępne w najbliższym otoczeniu. Część z nich była uprawiana, inne zbierano na łąkach, w lasach i nad rzekami. Kolory ubrań zależały więc nie tylko od statusu społecznego, ale również od krajobrazu.
Najłatwiej było uzyskać odcienie żółte, złote, oliwkowe, beżowe, brązowe, szarozielone. Znacznie trudniejsze było otrzymanie trwałych czerwieni czy błękitów, dlatego takie tkaniny miały większą wartość.
Co ciekawe, wiele roślin wykorzystywano jednocześnie jako lekarstwa, przyprawy i barwniki. Dziurawiec, krwawnik, wrotycz czy pokrzywa należały do roślin o niezwykle szerokim zastosowaniu.
Dlaczego żółty był kolorem „codziennym”?
Jeżeli przyjrzymy się polskim łąkom w czerwcu i lipcu, odpowiedź staje się oczywista.
W Polsce dziko rośnie ogromna liczba roślin bogatych we flawonoidy – naturalne żółte barwniki.
Do najbardziej znanych należą m.in.: dziurawiec, rumianek, nawłoć, wrotycz, liście brzozy. Z jednego spaceru można było zebrać materiał wystarczający do zabarwienia znacznej ilości przędzy. Nic więc dziwnego, że właśnie odcienie żółci i złota należały w Europie do najłatwiejszych do uzyskania.
A co z czerwienią?
Tutaj zaczyna się prawdziwa historia luksusu.
Najpiękniejsze czerwienie uzyskiwano z marzanny barwierskiej – rośliny zawierającej alizarynę – lub z owadów, takich jak koszenila.
Mało kto wie, że Polska również odegrała ważną rolę w historii czerwonych barwników. Przez kilka stuleci ogromnym powodzeniem cieszyła się czerwiec polski (Porphyrophora polonica), niewielki owad żyjący na korzeniach roślin. Pozyskiwany z niego czerwony barwnik eksportowano do wielu krajów Europy. Był tak cenny, że jego handel przynosił znaczne dochody Rzeczypospolitej.
Dopiero sprowadzenie koszenili z Ameryki sprawiło, że polski czerwiec stopniowo utracił znaczenie.
To fascynujące, że słowo „czerwiec”, oznaczające dziś miesiąc, prawdopodobnie wiąże się właśnie z okresem zbioru tych owadów.
Niebieski – kolor cierpliwych
Dzisiaj wystarczy kupić granatową włóczkę. Przez większą część historii świata było to znacznie trudniejsze. Najważniejszą europejską rośliną dającą niebieski barwnik był urzet barwierski. Proces jego wykorzystania należał do najbardziej skomplikowanych w całym dawnym farbiarstwie. Wymagał fermentacji, która wiązała się z nieprzyjemnym zapachem, odpowiedniej temperatury i dużego doświadczenia.
Później został wyparty przez indygo, ale przez wiele stuleci urzet stanowił podstawę produkcji niebieskich tkanin w Europie.
Nic dziwnego, że błękit był kolorem cennym i nie każdy mógł sobie na niego pozwolić.
Czy każdy umiał farbować?
Nie. W średniowiecznych miastach farbiarze należeli do najlepiej zorganizowanych rzemieślników. Tworzyli cechy i pilnie strzegli swoich receptur. Wiedza o odpowiednim czasie zbioru roślin, jakości wody, temperaturze czy kolejności wykonywania poszczególnych czynności była wynikiem wieloletniej praktyki. Niektóre przepisy przekazywano wyłącznie uczniom, którzy po wielu latach nauki mogli zostać mistrzami.
W gospodarstwach wiejskich farbowano znacznie prościej, wykorzystując przede wszystkim lokalne rośliny i doświadczenie przekazywane przez starsze pokolenia.
Czy naturalne kolory były trwałe?
To jedno z najczęściej zadawanych pytań.
Wbrew obiegowej opinii wiele naturalnych barwników wykazuje bardzo dobrą trwałość. Największą odpornością na światło i pranie odznaczają się między innymi barwniki zawarte w marzannie barwierskiej, urzecie barwierskim, dębie, orzechu włoskim,
niektórych porostach.
Z kolei część roślin bogatych w antocyjany – na przykład owoce czarnego bzu czy jeżyny – daje piękne, ale znacznie mniej trwałe kolory.
To właśnie dlatego dawni farbiarze przez setki lat eksperymentowali z różnymi roślinami i sposobami utrwalania barwy.
Dlaczego wełna farbuje się lepiej niż len?
Odpowiedź kryje się w budowie włókna. Wełna składa się z keratyny – białka zawierającego liczne grupy chemiczne zdolne do wiązania naturalnych barwników. Dzięki temu kolor łatwiej przenika do wnętrza włókna i często pozostaje w nim przez długie lata.
Len zbudowany jest głównie z celulozy. Jest włóknem znacznie mniej reaktywnym, dlatego uzyskanie intensywnych i trwałych odcieni wymaga większego doświadczenia.
To właśnie dlatego przez wieki najpiękniej barwione tkaniny wełniane cieszyły się tak dużym uznaniem.
Powrót do natury
Po ponad 150 latach dominacji syntetycznych barwników coraz więcej osób ponownie odkrywa piękno naturalnych kolorów. Nie chodzi wyłącznie o ekologię. Naturalnie farbowana włóczka nigdy nie jest idealnie jednolita. W jej odcieniach można dostrzec subtelne przejścia, delikatne różnice i głębię, której trudno szukać w produkcji przemysłowej. To właśnie te drobne niuanse sprawiają, że każdy motek ma swój niepowtarzalny charakter.
Co więcej, farbowanie roślinami zachęca do uważniejszego patrzenia na otaczającą przyrodę. Spacer po letniej łące przestaje być tylko spacerem – staje się odkrywaniem dawnego zielnika farbiarzy.
Choć dziś niewiele osób samodzielnie farbuje włóczkę, zainteresowanie tradycyjnymi technikami stale rośnie. Coraz częściej wracamy do naturalnych materiałów, lokalnych roślin i rzemiosła, które pozwala tworzyć rzeczy niepowtarzalne.
Naturalna wełna doskonale wpisuje się w ten nurt. Jej wyjątkowa zdolność do przyjmowania roślinnych barwników sprawia, że od wieków pozostaje ulubionym materiałem farbiarzy. Jeśli fascynują Cię dawne techniki, warto zacząć właśnie od dobrej jakości włóczki z naturalnych włókien – to ona najlepiej pokazuje całe piękno kolorów ukrytych w roślinach.
Zapraszamy do naszego sklepu z włóczkami naturalnymi: https://e-supelek.com.pl/
Bibliografia
Cardon, D. (2007). Natural Dyes: Sources, Tradition, Technology and Science. Archetype Publications.
Hofenk de Graaff, J. H. (2004). The Colourful Past: Origins, Chemistry and Identification of Natural Dyestuffs. Archetype Publications.
Bechtold, T., & Mussak, R. (red.). (2009). Handbook of Natural Colorants. John Wiley & Sons.
Böhmer, H. (2002). Koekboya: Natural Dyes and Textiles. REMHÖB-Verlag.
Kühn, H. (1970). „The History of European Natural Dyes”, w: Artists’ Pigments and Dyes.
Gilbert, K. G., Cooke, D. T. (2001). Dyes from Plants: Past Usage, Present Understanding and Potential. Plant Growth Regulation, 34, 57–69.
Ferreira, E. S. B. i in. (2004–2023). Seria publikacji dotyczących identyfikacji historycznych barwników naturalnych metodą HPLC.
Łuczaj J., Szymański W., Zovko Končić M. (2023). „Plants and Other Materials Used for Dyeing in the Present Territory of Poland, Belarus and Ukraine according to Rostafiński’s Questionnaire from 1883”
Plants, 12(7), 1482.
#farbowanienaturalne #sklepzwłóczkaminaturalnymi #włóczki













